BERNARDYN
Fundacja Zwierząt Skrzywdzonych
Biuro: 98-100 Łask, Anielin 51
tel. 732 669 659, fundacja@bernardyn.org.pl
NIP 8311617333 REGON 100812798
KRS 0000344864

Bank PKO SA, nr konta:
18 1240 3288 1111 0010 2985 8304
SWIFT: PKOPPLPW
IBAN:
PL 18 1240 3288 1111 0010 2985 8304

PayPal: przekaż darowiznę


Szukaj na stronie

Wiktor

Przyjechał 21.10.2010. Przejęty z przytuliska w Głownie. Samiec, kastrat, ok. 8 lat. Mieszaniec z bernardynem. Po wyjątkowo traumatycznych przejściach, cudem w czerwcu 2009 znaleziony umierający w lesie: (cyt:)
“Pies miał wokół szyi BARDZO głęboką ranę od sznura, który poprzecinał mu powłoki skórne nieomal do wnętrzności. Był zakrwawiony, w ranie zalęgły się robaki, cały był w kołtunach i błocie, czuć było od niego potworny fetor. Pies był przerażony i kulił się. Widok był naprawdę SZOKUJĄCY…..”

Po wyleczeniu Wiktor został umieszczony w przytulisku w Głownie, gdzie w małym boksie/klatce  spędził ponad rok życia. Pracownicy i wolontariusze bali się psa; nie dotykali.

Pomoc w finansowaniu utrzymania, opieki i ewentualnych zabiegów medycznych  Wiktora obiecali wolontariusze i miłośnicy zwierząt skupieni wokół portalu internetowego dogomania.pl.

23.10.2010

Przede wszystkim za gruby i prawie zanik mięśni. Efekt rocznego zamknięcia w klatce. Nie będziemy czekać, aż sam zacznie sygnalizować chęć wyjścia z kojca. Może stracił już na to nadzieję. To stary pies i nie wiadomo ile jeszcze życia ma przed sobą. Jutro otwieramy furtkę na wybieg i zobaczymy, co na to Wiktor. W schronisku, gdy byliśmy pierwszy raz, kazaliśmy wypuścić psa. Nie zostaliśmy zaatakowani. To nie jest typ, który szuka zaczepki. Wysyła czytelne sygnały, głównie uspokajające; do opiekuna i innych psów.

31.10.2010

Nadal poznajemy się. Wiktor codziennie dużo czasu spędza poza kojcem. Lubi sobie wychodzić na spacery, ale z ochotą wraca też do siebie. Woli krótkie częste wyjścia, obejście wszystkich zakamarków i z powrotem. Często chodzi razem z Tolą; dyscyplinuje ją i nie pozwala na spoufalanie. Nieraz wygląda to dość groźnie, ale Tola nic sobie z tego nie robi, więc Wiktor odpuszcza. W kontaktach z bardziej zdecydowanymi psami mogłoby być ostro. Wiktor umie się bić (zna triki i  widać, że bił się nie raz) i na pewno by nie ustąpił. Także,  jeśli chodzi o stosunek do innych zwierząt, bardzo ostrożnie  lub wcale.

W stosunku do opiekuna bez agresji, jednak przy zachowaniu wszelkich środków ostrożności. Pies daje się dotknąć i pozwala na kontakt po podejściu do człowieka. Sami nie podchodzimy, nie życzy sobie tego. Mógłby zaatakować i pogryżć. Raczej byłoby to szybkie kąsanie bez przytrzymywania. Pies jest szybki, silny, zwinny. Na dzień dzisiejszy nie nadaje się do adopcji.

Osoby zajmujące się Wiktorem posiadają wieloletnie doświadczenie w pracy z psami agresywnymi i oceniają jego jako aspołecznego, który może egzystować wśród ludzi posiadajączych odpowiednie doświadczenie. Dla tego typu osób pies nie będzie stanowił zagrożenia (będą potrafiły właściwie odczytac sygnały wysyłane przez zwierzę).

Na pewno pies jest zadowolony. Czuje się bezpiecznie, jest spokojny. Duża dawka ruchu pozwoli zgubić niepotrzebne kilogramy nadwagi, które w tym wieku stanowią poważne zagrożenie dla zdrowia.

27.11.2010

Zadowolony, uśmiechnięty i niekłopotliwy. Dużo czasu poza kojcem. Można spokojnie zostawiać psiaka na wybiegu. Wraca do kojca gdy ma ochotę, pośpi, zrobi przemeblowanie w słomie i miskach i wyjdzie na trochę znowu. Wie, że na każde właściwie zawołanie furtka od kojca zostanie otwarta. Wykopuje kości, które Demon zakopuje (bardzo głęboko i dokładnie) i zabiera je do siebie schować. Poczatkowo Demon bardzo się denerwował, teraz już nie zwraca na to uwagi. Zakopuje następne.

Wiktor zadomowił się. Jesteśmy bardzo zadowoleni. Na dniach zaczniemy uczyć psa obecności innych osób na terenie. Zobaczymy, czy jest w stanie przełamać nieufność. Powoli…

I trochę schudł. Dostaje posiłki z innymi psami, żeby nie było przykro. Ale mniejsze porcje i skąpe energetycznie. Je ładnie, nie zachłannie. I zostawia sobie trochę “na potem”.

Nie trzyma głowy już tak nisko, jak początkowo, gdy do nas przyjechał. Wtedy martwiliśmy się, że może niedowidzi. Patrzył z dołu bokiem, z lękiem. Teraz śmiało, w głową i ogonem wysoko. Chyba wydaje się jemu, że jest młodszy…

Dobrze, że zabraliśmy tego psa. W Głownie było mu bardzo żle. Widzimy teraz, jak bardzo potrzebował wydostać się z tamtego miejsca.

11.02.2011

Wiko schudł i ma mięśnie. Zrobił się jakiś optycznie mniejszy i już nie przypomina nawet trochę bernardyna. Jest skoczny, zwinny i ruchliwy. Łagodny tylko do swoich. Obcych przegania i dziwi się, co w ogóle robią na jego terenie… Zdrowy i zadowolony. Gdy na wiosnę zrzuci stare, skołtunione futro, w którym do nas przyjechał, to będzie z niego śliczny pies. Smyczy nie wolno zakładać i nawet nie próbujemy. Szyja jest bardzo drażliwą sprawą i pod szczególnym nadzorem. Jak będzie z adopcją nie wiemy. Próbujemy już szukać Wiktorowi odpowiedniego domu, ale czy znajdzie się ktoś, kto pokocha tego psa i czy on odnajdzie się w nowym miejscu, a przede wszystkim nie pogryzie nikogo – nie wiadomo. Ale rozglądamy się.


© 2017 Bernardyn Fundacja Zwierząt Skrzywdzonych, Anielin 51, 98-100 Łask