BERNARDYN
Fundacja Zwierząt Skrzywdzonych
Biuro: 98-100 Łask, Anielin 51
tel. 732 669 659, fundacja@bernardyn.org.pl
NIP 8311617333 REGON 100812798
KRS 0000344864

Bank PKO SA, nr konta:
18 1240 3288 1111 0010 2985 8304
SWIFT: PKOPPLPW
IBAN:
PL 18 1240 3288 1111 0010 2985 8304

PayPal: przekaż darowiznę


Szukaj na stronie

Boguś z Ostródy/ w trakcie leczenia/ za TM

12-02-2011 rano prosto ze schroniska w Ostródzie zostaje przewieziony do Kliniki dra D. Niedzielskiego we Wrocławiu młody samiec, mieszaniec z bernardynem, po ciężkim wypadku komunikacyjnym.

Pies został uderzony w prawy bok i wg diagnozy przeprowadzonej na miejscu przez lekarza ma zwichnięty prawy staw biodrowy i prawdopodobnie porażenie prawego stawu barkowego. Prawa przednia łapa bezwładna, bez czucia w palcach.  Lewy staw biodrowy dysplazja w stanie zwyrodnieniowym.

Wypadek miał miejsce w nocy z poniedziałku na wtorek. Stan jest bardzo poważny, rokowania bardzo ostrożne.

Nasza fundacja przejmuje psa prawnie pod swoją opiekę.

Klinika we Wroclawiu potwierdziła dzisiaj gotowość przyjęcia psa w tak ciężkim stanie. Transport w jedną stronę ok. 450 km, pies zostanie odpowiednio przygotowany i zabezpieczony na czas podróży. Ze względu na konieczność natychmiastowych badań w szpitalu i być może rozpoczęcie natychmiastowych zabiegów chirurgicznych  nie zostaną podane żadne leki uspokajające itp, mogące opóźnić rozpoczęcie pracy lekarzy. Ostateczna jednak decyzja dotycząca psa zostanie podjęta po przeprowadzeniu szczegółowej diagnostyki.

Całość działań jest finansowana przez prywatnego darczyńcę, który zobowiązał się do pokrycia wszelkich kosztów poniesionych w związku z leczeniem psiaka.

Stan jest bardzo poważny i jest wskazanie do uśpienia.  Jutro zostanie podjęta ostateczna decyzja. Bierzemy pod uwagę cierpienie psa podczas zabiegów chirurgicznych i pooperacyjnych, czas unieruchomienia i rehabilitacji oraz wszystko to, co spowoduje dodatkowy ból i stres.

Mamy nadzieję, że uda się. Ale liczymy się również z tym, że będziemy musieli podjąć natychmiastową decyzję o eutanazji.

14-02-2011

W sobotę, 12-02  po południu został umieszczony w szpitalu u dra Niedzielskiego i przystąpiono do diagnozowania. Od razu pobrano krew do badań. Dostał silne leki przeciwbólowe i antybiotyk. Biochemia krwi pokazała wątrobę uszkodzoną w stopniu nie pozwalającym na przeprowadzenie tak poważnych operacji. Musi być płukany jakieś 3 dni (kroplówki). Jutro ponownie biochemia. Jeśli będzie spadek parametrów to może wieczorem odbędzie się pierwszy zabieg. Wątroba uszkodzona najprawdopodobniej na skutek wypadku. Już jest prawie cały wygolony maszynką i przygotowany. Od dzisiaj codziennie, przez cały czas pobytu w klinice, na przedniej prawej łapie zabiegi stymulatorem pobudzającym nerw barkowy. Za około miesiąc lekarz będzie próbował zlokalizować miejsce uszkodzenia/ paraliżu. Wytnie uszkodzony fragment nerwu, włoży specjalną tubę i połączy. Rekonwalestencja około rok, bez pewności powodzenia. Ale i bez amputacji.

Planowana pierwsza operacja to sztuczny staw biodrowy prawy (powypadkowy) i prawdopodobnie daroplastyka z biodra stawu biodrowego lewego. “Z biodra”, czyli zostanie pobrany fragment kości biodrowej i po rozkruszeniu, w specjalnej torebce, przyszyty do panewki biodrowej. Tak, jak u naszego Stefcia. Prawdopodobnie, gdyż rtg nie dało pełnego/jednoznacznego obrazu, trzeba “otworzyć i zobaczyć”.

W dużym skrócie i uproszczeniu tak wygląda na dzień dzisiejszy sytuacja psa. Jestreśmy w stałym kontakcie z kliniką i lekarzem.

Psisko przyjechało zdenerwowane, w stresie prosto ze schroniska. Jechał prawie 7 godzin. Przez całą drogę cichutko leżał i nie ruszał się. Po wyniesieniu z samochodu bardzo się bał (kamienieje ze strachu). W szpitalu, już w swoim boksie, na widok sąsiada/kota ożywił się i próbował  podnosić. Gdy zaczęły działac leki zasnął spokojnie. Personel szpitala, który widział już wiele chorych zwierząt, podsumował naszego psa: “straszna bida i strasznie żal”.

Karma weterynaryjna podawana początkowo z ochroną wątroby, później stawów (hils lub rc). Waży prawie 60 kg i niestety jest duży i wysoki. Planowany pobyt w szpitalu, jeśli wszystko się uda, około dwa tygodnie. Może się przedłużyć.

Rokowania nadal bardzo ostrożne.

23-02-2011

Boguś po pierwszej operacji. Została przeprowadzona wieczorem 16.02. Przez cały czas jesteśmy w kontakcie z kliniką.

Psisko bardzo zestresowane, źle znosi pobyt w szpitalu, dostaje leki uspokajające. Operacja udała się, jednak pies nie wstaje. Załatwia się pod siebie (podkłady), od dwóch dni zaczął  nieznacznie  odsuwać się w inne miejsce. Przez pierwsze dni pobytu był cewnikowany, nie sikał.

Boi się, nie zna pomieszczeń zamkniętych, nieznane podłoże, itd. Jest bariera psychiczna. Początkowo “kamieniał” ze strachu, ostatnio trochę lepiej. Jest prawie cały wygolony. Był zapchlony, spleśniały i śmierdział. W szpitalu został odpchlony i wykąpany, skóra zdezynfekowana, skaleczenia powypadkowe zabezpieczone.

Wątroba coraz lepiej, ale nadal parametry podwyższone. Cały czas jest płukany. Ogólnie organizm słaby, kolejna operacja nie wcześniej niż za miesiąc.

Z przednią łapą nie wiemy dokładnie. Lekarz telefonicznie mówił o porażeniu nerwu piersiowego promieniowego. Przy próbie postawienia psa łapa bezwładna, ale przez moment oparł się na grzbiecie. Około 30 dni jest potrzebne na stwierdzenie, czy jest szansa na operacyjną regenerację, czy też postępuje martwica i trzeba będzie amputować.

Jutro (24-02) jedziemy do Wrocławia i na miesiąc zabieramy Bogusia do naszego ośrodka. Tutaj będzie pod opieką naszych lekarzy fundacyjnych (mamy specjalistę chirurga). W razie komplikacji jesteśmy w kontakcie z drem Niedzielskim i w ciągu 4 godzin możemy być z psem we Wrocławiu.

Jutro też będziemy mieli dokładną dokumentację medyczną i wszystko podamy szczegółowo.

Koszt pobytu w szpitalu, operacji, diagnostyki i  zabiegów medycznych około 3 000 zł. Dokładnie podamy po otrzymaniu jutro faktury.

Martwimy się i chcemy mieć małego już u siebie. Będzie mieszkał w domu; czeka pokój “szpitalny”, w którym ostatnio prawie dwa miesiące leżała Natalka, wcześniej Basia po operacji, Ala po operacji, bardzo długo Jasiek, Ola inne chore psy. Jest tam drewniana podłoga, która tak nie stresuje zwierząt. Mamy pozostałą po Natalce specjalną matę absorbujacą wilgoć (przeciwodleżynową), teraz przyda się Bogusiowi.

26-02-2011

Wczoraj zabraliśmy Bogusia ze szpitala. Za miesiąc wraca. Teraz my. Rehabilitacja pooperacyjna, opieka pielęgnacyjna przy psie leżącym (załatwia się pod siebie, zlizuje mocz) i odblokowywanie psychiki. Próbuje się przemieszczać czołgając; przednie łapy podwinięte pod siebie i oparte na łokciach. W prawej porażonej całkowity już zanik mięśni i bardzo słabe krążenie, od łokcia  w dół zimna. Krążenie wraca po masażach. Dzisiaj zaczęliśmy dawać w zastrzyku nivalin i vit. b na poprawę przewodnictwa nerwowego. Podamy dwie serie po 10 ampułek 5 mg. Jeśli nie dojdzie do martwicy jest jakaś szansa. Stawy biodrowe powinny utrzymać psa i powoli trzeba prowokować do podnoszenia. Dziennie 5 minut może stać. Problem, bo nie chce. Wygolone maszynką obydwa biodra i z przodu fragment na klatce. Reszta oprócz głowy przycięta krótko, zostawiona długość ok. 3 cm.

A teraz fachowo z dokumentacji medycznej: “zwichnięcie w prawym stawie biodrowym, nadwichnięcie i dysplazja lewego stawu biodrowego z przebudową główki i spłyceniem panewki (…) podejrzenie porażenia nerwu promieniowego prawej przedniej łapy (…) mocz zastoinowy, podbarwiony krwią, ALT  12.02 – 516 (norma 3-50), AST 173 (norma 1-45), (…) 16.02 – w znieczuleniu ogólnym inhalacyjnym wykonano zabieg repozycji zwichniętego prawego stawu miednicznego, dodatkowo założono gwóźdź krętarzowo-panewkowy oraz podszyto torebkę stawową, lewy staw stabilny bez interwencji chirurgicznej (zbyt ryzykowne), (…) z powodu silnego stresu i zespołu dezadaptacji zdecydowano o włączeniu preparatu feromonowego, (…) próba wstawania kończy się paniką, (…) 21.02 – po zabiegu repozycji biodra prawego główka utrzymuje się w panewce, prawy bark bez zmian (rtg bioder oraz prawego barku), 23.02 – ALT – 102, AST – 44 (…)”

28-02-2011

Zanik mięśni. Całkowity w porażonej łapie, częściowy w tylnej operowanej, przykurcze przód i tył. Masaże 3-4 godziny dziennie, rozciąganie, trzeszczą stawy. Chora łapa bez czucia poniżej łokcia, bezwładna, podwija się. Nie wstaje, przekładamy. Psychicznie nadal po wypadku apatyczny, słaby kontakt z otoczeniem i brak koncentracji. Spokojny, nie drży i przestał chować się. Rano odstawiliśmy feromony uspokajające. Będziemy kontaktowali się z Olsztynem w sprawie ewentualnego wykonania badań w kierunku przewodnictwa nerwowego.

02-03-2011

Nie wstaje. Czołga się. Brak czucia w przedniej łapie. Od dzisiaj seria sześciu zabiegów (masaż), wykonywanych przez zawodowego fizjoterapeutę, wizyty domowe.  Na przyszłą środę umówione badanie neurologiczne i przewodnictwo nerwowe na Uniwersytecie Warmińsko Mazurskim w Olsztynie.

13-03-2011

9.03 w Poliklinice przy UMW w Olsztynie wykonano u psa rezonas magnetyczny odcinka szyjnego i badania przewodnictwa nerwowego, pobrano krew do biochemii, oznaczenie wszystkich parametrów, hormony tarczycy. Badania trwały ponad 5 godzin, pod kierunkiem dr M. Kwiatkowskiej.  Wyniki były konsultowane z wieloma lekarzami na miejscu, rezonas odczytywał kierownik instytutu chirurgii. Dokumentacja została od razu przesłana mailem do Wrocławia. Rezonans pokazał uszkodzenie rdzenia kręgowego w obrębie kręgów szyjnych C6-C7, prawdopodobnie krwiak lub obrzęk, powodujące uszkodzenie nerwowe obydwu przednich łap i prawej strony głowy. W prawej łapie porażenie nerwu promieniowego, minimalne reakcje już od splotu barkowego, prawie niewyczuwalne od łokcia w dół. Z lewą dużo lepiej, jednak również upośledzona.

W trakcie konsultowania wszystkich wykonanych do tej pory badań. Nie mamy jeszcze spójnej i jednoznacznej diagnozy.

Zaczynamy rehabilitację. Podjął się Piotr Jachman z Łodzi. Boguś będzie codziennie wożony do centrum rehabilitacji przy lecznicy dra Włodzimierza Jachmana na kilkugodzinne zabiegi. W trakcie opracowywania programu ćwiczeń. Zaczynamy jutro, 14.03. Pies zaakceptował rehabilitanta podczas czwartkowego spotkania.

Nie chodzi. Przemieszcza się czołgając, nieznacznie unosząc tylne nogi. Odciąża prawą, po zabiegu. Praca nerek prawidłowa. Apetyt i wypróżnianie w normie. Nadal dużo śpi. Nie ma odleżyn, sam zmienia pozycję, przekłada się z boku na bok. Psychicznie coraz lepiej; zainteresowany otoczeniem, szuka kontaktu z opiekunem.

19-03-2011

Ubiegły tydzień codziennie po 3- 4 godziny zabiegi rehabilitacyjne. Codzienne wyjazdy z psem. Wczoraj (piątek) był już zmęczony. Robimy przerwę na sobotę i niedzielę i od poniedziałku od początku. Rehabilitacja potrwa na pewno minimum dwa miesiące, zależy od efektów. W przyszłym tygodniu jedziemy do Wrocławia na konsultacje i dalszą diagnostykę. Może będzie już wyjmowany gwóźdź blokujący główkę kości udowej z miednicą. Bardzo on przeszkadza w próbach poruszania się psa. Doktor uprzedzał po operacji, że może tak się zdarzyć, że gwoźdź będzie musiał zostać na stałe. Nie wyobrażamy sobie tego. Boguś nie może przez to stanąć na prawą tylną nogę, jedynie nieznacznie się podpiera.

Pan Piotr Jachman wkłada w zabiegi całe swoje serce i umiejętności. Jesteśmy bardzo zadowoleni z tego rehabilitanta. Dostaniemy wykaz wszystkich stosowanych zabiegów (bardzo to wszystko skomplikowane) i podamy w najbliższym czasie. Żałujemy, że więcej naszych zwierząt nie może korzystać z tego typu pomocy przy swoich schorzeniach. Widzimy, jak ważne jest włączenie w leczenie zwierzęcia specjalistycznych zabiegów rehabilitacyjnych. Kontynuujemy niektóre elementy terapii u siebie w ośrodku, manualne masaże i od jutra nagrzewanie lampą solux. Bardzo ważne jest utrzymywanie nerwów w cieple. Boguś, dla uniknięcia wychłodzenia, chodzi od dzisiaj w wełnianej kamizelce, która ma zabezpieczać nerwy splotu barkowego przed zimnem.

23-03-2011

Codzienne zabiegi rehablitacyjne od 14 marca (Gabinet Fizjoterapii Zwierząt ANIMAL FIZJO, Piotr Jachman, Łódź):

1. magnetoterapia (pętla na całym odcinku lędźwiowym)

2. masaż kończyny przedniej lewej

3. prądy Kortza na zginaczach i prostownikach stawu udowego

4. masaż operowanej kończyny i ćwiczenia bierne

5. solux na splot barkowy

6. interferencja czteropolowa przykręgosłupowo na splocie barkowym

7. impulsy trójkątne zginaczy i prostowników nadgarstka

8. laseroterapia na: staw biodrowy, łokieć, nadgarstek, odcinek końcowy szyjny i początek piersiowego

9. jonoforeza przedniej odnerwionej kończyny z zastosowaniem żelu przeciwbólowego i przeciwobrzękowego

10. akupunktura

Na 29-03 umówiona wizyta u dra Niedzielskiego w klinice. Planowane m.in. wyjęcie gwożdzia łączącego główkę kości udowej z kością miednicy.

31-03-2011

We Wrocławiu został wyjęty gwoźdź, którym podczas poprzedniego zabiegu została przymocowana główka kości udowej do kości miednicy. Niestety nie został osiągnięty spodziewany efekt. Udało się uratować staw biodrowy, jednak główka kości udowej na skutek wypadku komunikacyjnego uległa nieodwracalnej degradacji. Chrząstka całkowicie zniszczona, została sama kość. Na zdjęciu rtg widać zmiany, które nie dają żadnej nadziei na to, że pies podeprze się na tej kończynie. Ponieważ przednia powypadkowa łapa nigdy nie osiągnie wystarczającej sprawności dla utrzymania ciężaru i powinna zostać amputowana, sprawa jest bardzo poważna. Nie mamy trzech punktów podparcia.

Bardzo długo rozmawialiśmy z doktorem i rozważaliśmy przeróżne możliwości dalszego leczenia. Padła również ze strony lekarza propozycja pojechania z nami i Bogusiem do kliniki w Austrii, gdzie zostałby wszczepiony sztuczny staw biodrowy i implant główki kości udowej. Koszt jednak samego materiału to kwota ponad 2500 euro, koszt całkowity ponad 3500 euro. W Polsce mamy do dyspozycji jedynie implanty gipsowe, które nie nadają się w tym przypadku. I również są bardzo drogie, a przeszczepów tego typu zostało przeprowadzonych zaledwie kilka. I nie ma gwarancji, czy organizm nie odrzuci.

Zdecydowaliśmy się przeprowadzić kolejny zabieg chirurgiczny na obydwa stawy biodrowe: Dekapitację prawej strony (odcięcie główki kości udowej) i daro lewej strony (nadszycie torebki stawowej z pobranego z biodra materiału do przeszczepu).Operacja odbędzie się 7 kwietnia. Potrwa kilka godzin i jest skomplikowana. Wczoraj została wykonana morfologia i biochemia (6 parametów) z krwi oraz ponownie próbka została wysłana do zbadania hormonów tarczycy. Wyniki morf- bioch. są dobre i pozwalają na przeprowadzenie zabiegu. Wszystkie parametry w normie, nieznaczenie zachwiane elektrolity.

Od piątku Boguś będzie przygotowywany przez rehabilitanta do operacji i w dalszym ciągu będzie poddawany zabiegom przywracającym przewodnictwo nerwowe.

Zostanie również ponownie wykonany rezonans magnetyczny. Tym razem mózgu.

1-04-2011

Mamy następną brakujacą część w diagnostyce. Badanie hormonów tarczycy pokazało jednoznacznie niedoczynność. Było robione w połączeniu z cholesterolem. I być może to jest powodem nużliwości mięśni i słabego przewodnictwa nerwowego w obrębie całego ciała, drżenia mięśni, apatii, senności i ogólnego słabego kontaktu z otoczeniem. Od razu po uzyskaniu informacji z kliniki o wynikach zaczęliśmy podawać hormon (Forthyron 400). Kolejne koszty, tabletka 2,50 zł, dziennie 2 i pół w dwóch dawkach. Czwartkowa operacja, mimo normy dla potasu,  zostanie poprzedzona ekg serca bezpośrednio przed zabiegiem. Podczas operacji bedzie obecny anestazjolog. Za miesiąc kolejne badanie poziomu hormonów tarczycy.

14-04-2011

7 kwietnia odbył się kolejny zabieg chirurgiczny. Została odcięta zdegradowana główka kości udowej po prawej stronie i nadszyta torebka stawowa po lewej stronie (tzw daroplastyka duża). Możliwe są komplikacje okołozabiegowe związane ze stanami zapalnymi.Ortopedycznie operacja udana.

16-04-2011

Mamy dość ostry stan zapalny, pooperacyjny. Założone dreny, płukanie roztworem gentamycyny i podskórnie skojarzone antybiotyki, środki przeciwbólowe iżelazo.  Doraźnie dożylnie wit.C i kroplówki wzmacniające (elektrolity). Na dalacin (antybiotyk dotychczas podawany)  pies odporny.

10-05-2011

Odstawione antybiotyki i wszelkie leki. Jedynie podawane sconnamune, hormon tarczycy i zastrzyki wzmacniające.  Boguś na dworze, na słońcu. Zaczął coraz swobodniej przemieszczać się na trzech łapach. Czwarta, nadal częściowo sparaliżowana, służy do balansowania. Przewidywany czas rehabilitacji ok. 1,5 roku. Ze względu na psychikę rehabilitacja będzie odbywała się u psa. Rehabilitant (Piotr Jachman) zgodził się przyjeżdżać dwa razy w tygodniu z aparaturą rehabilitacyjną i wykonywać konieczne zabiegi.

10-12-2011

Wróciło prawidłowe przewodnictrwo nerwowe od splotu barkowego do łokcia, jest prawidłowa ruchomość, ukrwienie, czucie, pracujemy nad poprawą stanu mięśni. Od łokcia w dół bez zmian, przewodnictwo minimalne, ale krażenie krwi zachowane, ciepłota właściwa, nie grozi amputacja.

Tył coraz lepiej. Pewnie opiera sie na nadbudowanym stawie, po tej stronie prawidłowe umięśnienie. Łapa, w której była odcięta główka kości udowej słabsza, ale pies coraz pewniej ją obciaża.

Nauczył się chodzić, właściwie od podstaw, balansuje całym ciałem, przerzuca odpowiednio środek ciężkości i odciąża słabsze punkty. I to, co nas cieszy ostatnio: zaczął siadać i podawać nam chorą przednią łapę. Własciwie nauczył się siadać. Potrafi już zatrzymać się w jednym miejscu i stać jakiś czas, nauczył się sikać trochę inaczej, ale nadal jak samiec, wyginając się chociaż w stronę drzewka.

Na sparaliżowaną łapę ma zakładany specjalny but ochronny, a w zimne dni dodatkowo grubą skarpetę. Został również wykonany na zamówienie specjalny stabilizator ogronny na tę łapę. Zamówienie przyjęła i wykonała wg podanych wymiarów łódzka firma specjalizująca się w sprzęcie fizjoterapeutycznym (podamy dokładne dane później, bo jest to prezent dla Bogusia i nie mamy tych danych na fakturze).

10-01-2012

 Może nie wygląda wystawowo, ale jest szczęśliwy. Młody, radosny, wyjący nocami, mieszkający w wielkiej zagrodzi z dwoma sukami, zapraszany do domu wg życzenia, niepełnosprawny, kaleki pies.

Udało się, odsunęliśmy od niego śmierć.

Wszystkie wydatki dotyczące Bogusia nadal pokrywa Pani A, która prosiła o anonimowość. To Ona zobaczyła strasznie nieszczęśliwego psa w schronisku i wstrzymała eutanazję. Pies bez szans, cudem się udało uratować to życie. Były momenty wielkiego zwątpienia i naszego załamania.

 Gdybyśmy wiedzieli , jak będzie ciężko to chyba drugi raz nie mielibyśmy odwagi.


© 2017 Bernardyn Fundacja Zwierząt Skrzywdzonych, Anielin 51, 98-100 Łask